- Gdzie byłeś Krzysiu?
- Daleko….
W Afryce, nad rzeką Nilem!
A dwa kroki przede mną
kąpały się dwa krokodyle!
Były takie olbrzymie,
paszcze miały szerokie
jak bramy.
Nie wierzysz? No to proszę,
Możesz zapytać mamy!
A potem hipopotam
po szyję wylazł z błota,
aż śmiały się goryle.
Słonie biegały jak konie!
Były zebry, żyrafy, szakale!
A ja –
Nie bałem się wcale.
Siedziałem obok mamy
i patrzyłem… patrzyłem….
Małpy jadły figi i daktyle,
Nosorożec bawił się w strumieniu,
a tygrysy leżały pod palmą.
I lwa widziałem,
A jakże!
I chociaż było ciemno,
nie bałem go się  także.
Ale zabłysło światło
i ludzie zaczęli uciekać!
Ja chciałem jeszcze zostać,
chciałem jeszcze poczekać,
ale mama…..
- O czym ty mówisz Krzysiu?
To ci się chyba śniło.
Skądże?
Naprawdę to widziałem!
To wszystko w kinie było.
 

 

Motyl 
 
Na skrzydełkach barwny pyłek,
jaki piękny jest motylek,
fruwający kwiatuszek,
pląsa po łące jak duszek.
Chcesz go złapać,
spróbuj gibko,
nim drgniesz ręką,
zniknie szybko.
 
Ach, motylku,
jak ty fruwasz,
skrzydełkami cudnie mrugasz,
taniec w słońcu twój swawolny,
pokazuje jakiś wolny.
 

 

 Dzień mamy i taty
 
W życiu bajkowe są tylko chwile.
Chwile ulotne jak motyle.
Szczęście największe to być razem z Wami.
Latać wysoko, za marzeniami.
 
To bajkowy dzieńm
To magiczny czas.
Kwiaty tańczyć chcą, 
Śpiewa każdy ptak.